Spoczywasz samotnie w obcej Ci glinie,
Całunem cierpienia spowite Twe ciało,
Jak w duszy Twojej - smutno w tej krainie,
Gdyż serce rozdarte w Ojczyźnie zostało.
Nie wiesz, gdzie leży dolina wolności,
Którą dla Ciebie otworzył łzami,
Spójrz w moje serce - tam pieśń prawości!
To ona napełni Cię życia kroplami.
Dziś miecz zwycięstwa kreśli mi drogę,
Tęsknotą rozcina mogilne kajdany,
Duchowi Twojemu niosę swobodę!
Spoczywaj w pokoju...Żołnierzu Nieznany.
Szymek
Teraz wiem że...
Nawet splunąć na was szkoda...
Mieszańcy...
Zdrajcy...
Kolorowi...
Nie będę ciągle powtarzał słów...
Krew,Honor,Duma...
Bo wy i tak ich nie rozumiecie...
Chciałbym...
A wlaściwie pragnę...
Nie - nawet nie pragnę...
Ja marzę o tym by was unicestwić...
Zostawic wybranych...czystych...
A was wszystkich spalić...
Hej szczesciarze!
Uśmiechnijcie sie...
Bo was tez nienawidze...
Po co mam więcej pisać?
Nienawidzę - to proste słowo...
Jedno uczucie...wiele powodów...
Jedno uczucie...wiele skutków...
Czyste dzieci nienawiści!
Czekajcie na tą małą iskrę...
Ktora rozpocznie coś...
Co pozwoli oczyścić nam świat...
Czekajcie na znak...
Już wkrótce...Zapłoną domy...
Fallen Lord
Lewackie wzory wypaliły się Lecz głupota
jeszcze długo nie umrze Musimy za
wszelką cenę osiągnąć nasz cel
Przestanie trwać zima w sercu rodaka.
Płomień ognistym zabłyśnie wyrazem
Zgaśnie słabości krok
przewartościowania, niech łopoczą
zwycięstwa flagi Obudź w swym sercu
Aryjski Front Przetrwania.
Podnieś broń prawdy biały Polaku To siła
której nie ma twój wróg Ojczyzna nie
zapomni ci twych zasług Jeden pocisk,
jeden trup!
Każdy jest dłużny swojej ojczyźnie Tyle
na ile stać jego wytrwanie By przyszłość
nastała oddasz życie Śmierć wrogom
prawdy i synom oddanie.
Idea
Filozofia życia wciąż w sercach naszych
trwa Idea tworem aktu narodu woli Cel
jest naszą moralnością Wyzwólmy naszą
duszę ze szponów zła.
Lecz dziś dźwięk działania jest
zagłuszony Miecz splamiony wiecznego
trwania skazą Grot wbity w ojczyste
serce Zatrute wiecznego lęku odrazą.
Szlachetność i służba prawdy to nasz cel
Zło odejdzie, jak drzewo stracą zgniłe
liście Czy poznasz dziś na zdradę w
tłumie naszych wrogów Wskrześ słońce na
fladze europy narodów
Niech wstanie rewolucyjny zryw Odrzuć
wsławiony postęp manipulacji Front pracy
i służba krwi Pokaże kres pro semickiej
indoktrynacji Przepłyń przez morze
czerwonych flag Nasza droga formułuje
naszą moralność Wiatr zemsty obudzi nasz
kraj Walka ze złem wskrzesi braterską
lojalność.
Powstanie
Wezbrały wody i zerwał się wiatr Powstań
z popiołów jak Feniks wolności Pogardy
czas i zbłąkane oczy Zmienić w godności
i chwały blask.
Ojczyste wartości i droga ta sama Oddech
wojny poczuł dziś wróg Zjednocz swe siły
byś wygrać mógł By nuta hymnu dumnie
zabrzmiała
Dziś uderzyła zaraza na naród Odwieczny
strach to największy wróg Śmiertelne
zagrożenie dla ojczystych barw Broń ich
Polaku i do walki stań.
Przyłącz się do nas do dumnej młodzieży
Nie masz wyboru walcz albo giń Niech
wroga zniszczą szwadrony śmierci By mrok
nie ogarną dzieci twych.
Katyń
Tam za wschodnich ziem Słyszę głos ducha
pomordowanych braci Czerwony wampir
wypił tam krew By wysączyć ją do
ostatniej kropli.
Idź tam gdzie prowadzi ślad niewinny jak
ty Żołnierz polski sponiewierany i
zhańbiony Sojusz zdrady i kula w tył
głowy W imię czego? Gdyż patriotą był
Tamte dni bolesna śmierci szron w
kolorze krwi Order zasługi ścisną w
prawej dłoni I nadziei nie odebrał mu
nikt Zasnął z karabinem stulonym do
skroni.
Co krąży nad Europą? To wicher komunizmu
Pokazał wierności gdzie zbiorowy grób
Krzywe zwierciadło maski syjonizmu
Przywiał zapomniany zapach pomordowanych
ciał.
Krew za krew
Dziś na naszej drodze nie ma litości Dla
wroga który poniża nas Zemsta za
zbrodnie i obelgi By nasze dzieci nie
doznały niewoli.
Kręgosłup słabości złamie się w pół
Wskaże kres haniebnym bez dziejom
Pogrzebiemy w ziemi dżumę miłości Wraz z
czerwonej flagi ideą.
Światła nocy wskrzeszą potęgi trumnę
Oczyści korzenie starych drzew Za biedę
tysiąca Polaków odwet Nienawiść za rany!
Krew za krew!
Fałszywe dzieła historii skarlenia
Spłoną w ogniu sądowych praw By wyzwolić
z kajdanów więźniów sumienia Zło udusi
się fetorem własnych kłamstw.
Policja lewicy
Kiedyś widziałeś już tą twarz Lecz on
nie pamięta cię Wyszedłeś Na ulice by
bronić swych praw Było tam wiele
zmasakrowanych ofiar.
To ci sami ludzie tylko w inną stronę
zawiał wiatr Wciąż z pokorą służą
systemowi Znowu cię skatują za dawnych
lat Spróbuj się przeciwstawić nowemu
reżimowi
Terror psychiczny w komendach lewicy
Pieniądz korupcji czeka na zdradę
Sprzedasz swą twarz by sprzedać nas
Czerwony komendancie gotowy na rozkaz.
Dziś prawica spluwa resztką krwi Nie ma
już sił by bronić prawdy Gdyż system
zniewala cię A prokurator lewicy wrzuca
do więziennych cel.
Nienawiść
Póki wolności nie doznają wieki I nie
przestanie trwać paraliż kulturowy niech
mój czyn wyzwoli żar nienawiści I
oczyści ze złych głosów ten ląd.
Przysięgam na ojców korzenie Będę
walczył wytrwale Póki u braci marne
przebaczenie Wrogi miecz na wieki
oddalę.
Jesteś ogniem który nie gaśnie
Pogańskiej duszy głos Z tą motywacja
podążam wytrwale zniknie ze złych myśli
haniebny los.
Naprzód z bronią w pierś wroga Dołącz do
nas by zniszczyć kapitalizm Przelać krew
zła jedyna droga I mierny duchowo
prowidencjalizm.
Naród
Czuje więź z pierwszym gniazdem orła
Słyszę bicie serca młodych korzeni Niech
trwa cokolwiek jest trwałością By syn
się zjednał ze sławy tożsamością.
Poznaj siłę oczyść drogę odrodzenia
O twej wielkości zdecyduje charakter twój
dla przyszłego młodego pokolenia
Wznieś rękę wytężenia ku apogeum.
Usuń z krwi miernoty duchowe By dla
narodu z narodem i poprzez naród By w
odwagę uderzyły dzwony kulturowe Niech
wstanie rasowy honor rodaka.
Dziś wzleciał orzeł ku tatrzańskim
wyżynom Czy słyszysz jego dumny głos?
Nadzieja gliny etosu wojownika By zawiał
łopot flag nad rodzimą krainą.
Wiatr nadziei
Ognisty lód niech wskrzesi serca czyn
Żołnierska oręż zabłyszczy w sercu
chwały Twoja tarcza siłą przodków twych
i garść nadziei w popiołach twej krwi.
Uderzył grom na znak powrotu I zawiał
wiatr minionych dni Menhira gniew do
celu Przez świętą drogę prowadzi nas.
Powstań wraz z nowym dniem Brunatne
serce tarczą białej krwi Zła lewe ramię
odetnie mój miecz Nad starym ojców domem
usłyszę czystą pieśń.
Dziś matko łzawisz czystą krwią
Strumieniem przelewasz iskrę nadziei Nad
skalistą przepaścią wieź białej idei
Spada jak kamień wraz z śmiercią twą.
Walkyrie
Nie urodziłyście się by walczyć na
polach bitwy Lecz ku naszemu ducha
wytchnieniu Dumny żywot białej
wojowniczki Ponieśmy godnie flagę
następnemu pokoleniu.
Wychowaj dzieci na dumnych patriotów
Upodleniu ich nieszczęścia nie
pozwolisz zostać Nigdy z prawicy więzią
się nie rozstać Niech będą pełni dla
sprawy poświęcenia.
Wieczną pochodnię przekaż synom swym
Niech patrzą w twe niebieskie oczy by
byli żołnierskiego oręża godni Iskra
rodzinnego ognia oddaniem twym.
Z uczuć zlanych w stal jednym symbolem
podamy dłoń braciom krwi Jutro wstanie
świt nad wiecznym domem Na marne nie
pójdą wojenne dni.